— Cóż jej jest? — spytał leniwie.
— Jej?... ona... Ot, powiem ci prawdę, tylko się nie przestrasz.
— No?
— Helena nie żyje?... utopiła się.
Po twarzy Szwarca przemknęło nieokreślone jakieś wrażenie; zrobił usiłowanie jakby się chciał podnieść na łóżku, po chwili jednak opuścił głowę na poduszki.
— Wypadkiem? naumyślnie?... — spytał.
— Odpocznij, stary, odpocznij; nie wolno ci jeszcze dużo rozmawiać. Później opowiem ci wszystko.
Szwarc obrócił się do ściany i pogrążył w milczeniu. W tej chwili wszedł posługacz szpitalny.
— Pani Wizbergowa pragnie z panem mówić — rzekł do Augustynowicza.
Augustynowicz wyszedł; na korytarzu oczekiwała pani Wizbergowa.