Czasem znów w setnych trelach i spadkach śpiewał:
O piano! piano! — Zitto! pia-ha-ha-no!
Lub podobne utwory własnego naprędce pomysłu:
A gdybyś fajkę, młodzieńcze, nałożył
I palcem przybił, a potem zapalił?
— Na Mahometa! — mówił do siebie — gdyby to Szwarc przyszedł, prędzej by ta robota poszła, ale on teraz ślubuje Helenie... Ehe! i ja bym tak ślubował, jak mi niewinność miła! Droga Heleno, dozwól... I cóż dalej?... Ba, im dalej, tym lepiej.
Nagle pociągnął ktoś za dzwonek.
Augustynowicz zwrócił się ku drzwiom i, wyciągnąwszy rękę, zaintonował:
Przechodniu znużon drogą,
Wejdź w me gościnne progi!