— Kto ci to powiedział? — spytał.
— Malinka... ona mi wszystko mówi...
— Więc powiedz Luli: że się żenię z inną, z miłości i obowiązku.
— Amen! — zakończył Augustynowicz.
*
Wieczorem Augustynowicz poszedł do pani Wizbergowej; otworzyła mu drzwi Malinka.
— To pan? — rzekła z rumieńcem.
Augustynowicz porwał jej ręce i ucałował po wiele razy.
— Ach, panie Adamie, nie można, nie można! — nalegała spłoniona dziewczyna.
— Można, można! — odpowiedział tonem głębokiego przekonania.