Szwarc istotnie chciał, by hrabianka, oderwana odeń mocą wypadków, pozostała mu w duszy niepokalana. Lubował się jej wspomnieniem.
— Co jej mam powiedzieć — spytał po niejakim milczeniu Augustynowicz — gdy się zapyta o ciebie?
— Powiedz jej prawdę; mów, że się żenię z inną.
— Eh, stary, powiem jej co innego.
Szwarc spojrzał mu w oczy.
— Dlaczego?
— Ot, tak!
— Mów jasno!
— Ona cię niby kocha!
Twarz Szwarca zapłonęła; wiedział o wzajemności Luli, ale wiadomość ta z obcych ust wstrząsnęła nim. Piersi napełniła mu słodycz i jakby rozpacz obok słodyczy.