— Zajęty. Buduje własną przyszłość.
Hrabiance przykro się zrobiło na myśl, że Józef nie przyjdzie.
— A pan nie pomagasz mu w tej pracy? — spytała.
— Niech mnie patron mój strzeże od takiej pracy.
— Musi być bardzo trudna.
— Jak każda nowa budowa.
— Ciekawam?
— Obowiązek.
— Myślę, że pan Szwarc wszystko na tym gruncie buduje.
— Tym razem trudniej mu przyjdzie, niż kiedy indziej... Ale otóż i ktoś nadchodzi, to kuzynek pani. Jakiż to rozkoszny chłopiec!