Podano w mgnieniu oka napełniony kubek — przybysz wypił go z wysileniem. Przez ten czas kanclerz zrzucił z siebie delię i okrył nią jego ramiona.
— Możesz teraz mówić? — pytał po niejakim czasie król.
— Mogę — odpowiedział pewniejszym głosem rycerz.
— Ktoś jest?
— Jan Skrzetuski... porucznik husarski...
— W czyjej służbie?
— Wojewody ruskiego.
Szmer rozszedł się po sali.
— Co słychać u was? Co słychać? — pytał gorączkowo król.
— Nędza... głód... jedna mogiła...