— Nie znajem nikakij Syrowatej662.
— A ówże zimownik jak się zwie?
— Huśla.
— Dajcie no koniom wody.
— Nie ma wody, wyschła. A wy skąd jedziecie?
— Z Kriwoj Rudy.
— A dokąd?
— Do Czehryna.
Czabanowie spojrzeli po sobie. Jeden z nich, czarny jak żuk i kosooki, począł wpatrywać się w pana Zagłobę, wreszcie rzekł:
— A czego wy z gościńca zjechali?