— Ty ich mordowała?
— Kto mordował, to mordował! Chce kto wróżby, czeka u jaru, a ja do koła idę. Co zobaczę w wodzie, to pójdę i powiem. Zaraz i dla ciebie będę patrzyła, jeno nie wiem, czy się co pokaże, bo nie zawsze widać.
— Byleś co złego nie obaczyła.
— Jak będzie co złego, to nie pojedziesz. I tak byś lepiej nie jechał.
— Muszę. Do mnie Chmielnicki pismo do Baru979 pisał, żeby ja wracał, i Krzywonos980 przykazywał. Teraz na nas Lachy z wielką siłą idą, więc i my musimy do kupy.
— A kiedy wrócisz?
— Ne znaju981. Będzie wielka bitwa, jakiej jeszcze nie bywało. Albo nam śmierć, albo Lachom. Jeśli nas pobiją, to tu się schronię, jeśli my pobijemy, to wrócę po moją zazulę982 i do Kijowa z nią pojadę.
— A jak zginiesz?
— Od tego ty worożycha, żebym wiedział.
— A jak zginiesz?