— Masz tu piernacz, nóż i pierścień, wiesz, co to znaczy?
Olbrzymka wzięła znaki do ręki i poczęła je pilnie rozpatrywać, po czym rzekła:
— Te same są! Wy po kniaziównę?
— Tak jest. A zdrowa ona?
— Zdrowa. Czemu to Bohun sam nie przyjechał?
— Bohun ranny.
— Ranny?... Ja to we młynie widziała.
— Jeżeliś widziała, to czego pytasz? Łżesz, waltornio! — rzekł poufale Rzędzian.
Wiedźma pokazała w uśmiechu białe jak u wilka zęby i złożywszy dłoń w kułak, szturchnęła pod bok Rzędziana.
— Ty mały, ty!