— Pójdziesz precz!
— Nie daruj! Pocałuj! Hu! A kiedy weźmiecie kniaziównę?
— Zaraz, jeno koniom odpoczniemy.
— To bierzcie! Pojadę i ja z wami.
— A ty po co?
— Memu bratu śmierć pisana. Jego Lachy na pal wsadzą. Pojadę z wami.
Rzędzian pochylił się w kulbace1655 niby dla łatwiejszej rozmowy z olbrzymką i ręka jego spoczęła nieznacznie na kolbie pistoletu.
— Czeremis, Czeremis! — rzekł, pragnąc zwrócić uwagę swych towarzyszów na karła.
— Po co ty jego wołasz? On ma język urżnięty.
— Ja jego nie wołam, jeno się jego urodzie dziwuję. Ty jego nie odjedziesz, on twój mąż.