— Uważasz, jak to on do mnie pisze: „Popraw się, a przebaczę ci” — jakby zwierzchnik do podwładnego!
— Inaczej by pisał, gdyby mu sześć tysięcy szabel nad karkiem zawisło.
— Wszelako... — tu zamyślił się posępnie książę Janusz.
— Wszelako co?
— Dla ojczyzny byłby może ratunek tak uczynić, jak Sapieha radzi?
— A dla ciebie? Dla mnie? Dla Radziwiłłów?...
Janusz nic nie odpowiedział, oparł głowę na złożonych pięściach i myślał.
— Niechże tak będzie! — rzekł wreszcie. — Niech się spełni...
— Coś postanowił?
— Jutro ruszam na Podlasie, a za tydzień uderzę na Sapiehę.