— Jaśnie wielmożny panie hetmanie — rzekł Kmicic. — Wieści potrzeba. Spuśćcieże mnie ze smyczy z moimi Tatary, a ja wam wieści przywiozę.
Oskierko, który był przypuszczony do tajemnicy i wiedział, kto jest Babinicz, zaraz jął zdanie jego mocno popierać:
— Boga mi! To jest arcyprzednia myśl! Takiego tam kawalera i takiego wojska trzeba. Jeżeli tylko konie wypoczęte...
Tu Oskierko przerwał, bo oficer ordynansowy znów wszedł do komnaty.
— Jaśnie wielmożny panie hetmanie — rzekł — jest dwóch żołnierzów1006 z Horotkiewiczowej chorągwi, którzy się do osoby waszej wielmożności dobijają.
— Bogu chwała —— rzekł pan Sapieha, uderzywszy się rękoma po kolanach — będą i wiadomości... Puszczaj!
Po chwili weszło dwóch petyhorców1007, obdartych i zabłoconych.
— Od Horotkiewicza? — spytał Sapieha.
— Tak jest.
— Gdzie on teraz?