— Zna. To wachmistrz Soroka... Onże mi pomagał do porwania Bogusława...

— Rozumiem. — rzekł hetman. — Czeka go pomsta książęca...

Nastała chwila milczenia.

— Książę w matni — rzekł po chwili hetman — może się zgodzić go oddać.

— Wasza dostojność! — rzekł Kmicic — niech wasza dostojność zatrzyma Sakowicza, a mnie do księcia wyśle. Może go wydobędę.

— Także ci chodzi o niego?

— Stary żołnierz, stary sługa... Na ręku mnie nosił. Siła1046 razy życie mi ratował... Bóg by mnie skarał, gdybym go w takich terminach zaniechał.

I Kmicic drżeć począł z żalu i niepokoju, a hetman rzekł:

— Niedziwno mi, że cię żołnierze miłują, bo i ty ich miłujesz. Uczynię, co mogę. Napiszę do księcia, że mu, kogo chce, za tego żołnierza puszczę, który zresztą z rozkazu twego jako niewinne instrumentum działał.

Kmicic porwał się za głowę.