— A jazda Bogusławowa stoi przeciw wam?
— Jest ich kilkaset koni dobrych, a wczoraj nadesłano im regiment piechoty i okopali się.
— Zaśby ich nie można w pole wywabić?
— Nie wychodzą.
— A obejść i zostawić, aby się do Janowa dostać?
— Na drodze leżą.
— Trzeba będzie coś obmyślić!
To rzekłszy, Kmicic począł się ręką gładzić po czuprynie.
— Próbowaliście podchodzić? Jak daleko wypadają za wami?
— Na staje1687, dwa... dalej nie chcą.