— Co czynić, wasza mość?
— Bij go! Łapaj!
— To się na nic nie zdało. On na koniu waszej mości, a to najlepszy koń. Nasze zdrożone okrutnie, on zaś o pierwszych kurach umknął. Nie zgonim!
— Szukaj wiatru w polu! — rzekł Stankiewicz.
Kowalski zwrócił się ku więźniom z wściekłością.
— Waszmościowie pomogliście mu do ucieczki! Ja waściom!...
Tu złożył olbrzymie pięści i począł zbliżać się ku nim.
Wtem Mirski rzekł groźnie:
— Nie krzycz waść i bacz, że do starszych od siebie mówisz!
Pan Roch drgnął i mimo woli wyprostował się, bo rzeczywiście jego powaga wobec takiego Mirskiego była żadna i wszyscy owi jeńcy przenosili go o głowę godnością i znaczeniem.