— Dokąd mnie prowadzicie?

— Dowiesz się wasza książęca mość na końcu drogi — rzekł Kmicic.

Bogusław zamilkł, a po chwili znowu:

— Każ mnie puścić tym chamom, kawalerze, bo mi ramiona wykręcą. Jeśli to im każesz uczynić, będą po prostu wisieć, inaczej, na pal pójdą.

— To szlachta, nie chamy! — odrzekł Kmicic. — A co do kary, jaką im wasza książęca mość grozisz, to nie wiadomo, kogo pierwej śmierć dosięgnie.

— Wiecie wy, na kogoście ręce podnieśli? — spytał książę zwracając się do żołnierzy.

— Wiemy — odpowiedzieli.

— Do miliona diabłów rogatych! — zawołał z wybuchem Bogusław — każesz tym ludziom pofolgować mi czy nie?

— Każę waszej książęcej mości związać w tył ręce, tak będzie wygodniej.

— Nie może być!... Do reszty mi ręce wykręcicie!