— Wykurzymy was stąd jak jaźwców641!
— A chodź! Patrz jeno, byś się tym dymem sam nie zadławił!
Głos w zaroślach zamilkł, widocznie napastnicy poczęli się naradzać, tymczasem Soroka szepnął do Kmicica:
— Trzeba tu będzie którego zwabić i związać; będziem mieć i zakładnika, i przewodnika.
— Ba! — rzekł Kmicic — jeżeli który przyjdzie, to na parol642.
— Ze zbójami godzi się i na parol nie zważać.
— Lepiej nie dać! — rzekł Kmicic.
Wtem pytania nowe zabrzmiały od strony zarośli:
— Czego tu chcecie?
Tu sam Kmicic zabrał głos: