— Toście na pojedynczych napadali albo na małe kupki! A gdy się bronili, cóż wy wówczas?
— Pralim.
— Aha! Praliście! Tedy macie swój rachunek u Zołtareńkowych i u Szwedów, i pewnie by wam na sucho nie uszło, gdybyście im w ręce wpadli?
Kosma i Damian milczeli.
— Niebezpieczny prowadzicie proceder i godniejszy hultajów niż szlachty... Nie bez tego też musi być, żeby na was jakie wyroki z dawnych czasów nie ciążyły?
— Jakże nie! — odrzekli Kosma i Damian.
— Tak i myślałem. Z których wy stron?
— My tutejsi.
— Gdzie ojciec przedtem mieszkał?
— W Borowiczku.