— Z Sochaczewa.
— Słyszałeś co nowego?
— Co nowina, to gorsza, jaśnie wielmożny starosto. Nowe nieszczęście...
— Co się stało?
— Województwa: krakowskie, sandomierskie, ruskie, lubelskie, bełskie, wołyńskie i kijowskie poddały się Karolowi Gustawowi. Akt już podpisany i przez posłów, i przez Karola.
Starosta począł kiwać głową, wreszcie zwrócił się do Kmicica:
— Patrz! — rzekł — i ty jeszcze myślisz, że znajdzie się ów, który duszy swej nie oszczędzi dla miłości prawdy?
Kmicic szarpać począł włosy w czuprynie.
— Desperacja! desperacja! — powtarzał w uniesieniu.
A pan Szczebrzycki mówił dalej: