— Cóż ci mówił?
— Mówił mi, że o chanie prawda.
— Chwała Bogu, który serca pogan zmienić umie i z wrogów uczynić przyjaciół.
— Mówił mi także, iż Wielkopolska się ruszyła...
— Chwała Bogu!
— Że kwarciani coraz niechętniej przy Szwedzie stoją, że na Podlasiu wojewoda witebski Sapieha zbił zdrajcę Radziwiłła, mając wszystkich zacnych obywatelów1012 po sobie. Jakoby cała Litwa przy nim stoi, z wyjątkiem Żmudzi, którą Pontus ogarnął...
— Chwała Bogu! Nicżeście więcej ze sobą nie mówili?
— Owszem, namawiał mnie potem Kuklinowski, bym do Szwedów przeszedł.
— Tego się spodziewałem — rzekł ksiądz Kordecki — zły to człowiek... A ty cóżeś mu odrzekł?
— Bo to, widzicie, ojcze wielebny, powiedział mi tak: „Kładę na bok moją szarżę poselską, która się za bramą i bez tego kończy, a namawiam cię jako prywatny człowiek.” A jam go jeszcze dla pewności spytał, czy mogę jako prywatnemu odpowiadać. Powiedział: „Dobrze!” — wtedy...