— Tam on za tą skałą i za rzeczką cesarska granica, a wy już na królewskiej ziemi stoicie.
— Którędy zaś do Żywca?
— Prosto tędy do drogi się dostaniecie.
I góral zaciął szkapinę. Tyzenhauz zaś skoczył do stojącego opodal orszaku.
— Miłościwy panie — zakrzyknął z uniesieniem — stanąłeś już inter regna1188, bo oto twoje od onej rzeczułki królestwo!
Król nie odrzekł nic, skinął tylko, aby mu konia potrzymano, sam zaś zsiadł i rzucił się na kolana, podniósłszy oczy i ręce w górę.
Na ten widok zsiedli wszyscy i poszli za jego przykładem; ów król zaś, tułacz, padł po chwili krzyżem w śnieg i począł całować tę ziemię tak ukochaną, a tak niewdzięczną, która w chwili klęski schronienia jego królewskiej głowie odmówiła.
Nastała cisza i tylko westchnienia ją mąciły.
Wieczór był mroźny, pogodny, góry i szczyty pobliskich jodeł płonęły purpurą, a dalsze w ciemne już poczęły się ubierać fiolety, lecz droga, na której leżał król, mieniła się niby czerwona i złota wstęga; blaski te padały na króla, biskupów i dygnitarzy.
Wtem ze szczytów wstał wiatr i niosąc na skrzydłach skry śnieżne, zleciał do doliny. Więc jodły pobliskie poczęły pochylać pokryte okiścią1189 czuby i kłaniać się panu, i szumieć gwarno a radośnie, jakby śpiewały oną dawną pieśń: