— Jest zatem w jednej osobie najwyższym kapłanem, bogiem i ateistą — rzekł Winicjusz.
Petroniusz począł się śmiać:
— Prawda! Nie przyszło mi to do głowy, a to jest połączenie, jakiego świat dotąd nie widział.
Po czym przystanąwszy rzekł:
— Bo trzeba jeszcze dodać, że ten najwyższy kapłan, który nie wierzy w bogów, i ten bóg, który z nich drwi, boi się ich, jako ateista.
— Dowodem to, co zaszło w świątyni Westy.
— Co za świat!
— Jaki świat, taki cezar! — Ale to długo nie potrwa.
Tak rozmawiając weszli do domu Winicjusza, który wesoło zawołał o wieczerzę, a następnie zwrócił się do Petroniusza i rzekł:
— Nie, mój drogi, świat musi się odrodzić.