— Był mi też i on zawsze miłym — rzekł Nero — choć służy Marsowi, nie muzom.
— On przede wszystkim służy Afrodycie — odrzekł Petroniusz.
I nagle postanowił za jednym zamachem załatwić sprawę siostrzeńca, a zarazem usunąć wszelkie niebezpieczeństwa, jakie mogły mu grozić.
— On jest zakochany, jak Troilus398 w Kressydzie — rzekł. — Pozwól mu, panie, odjechać do Rzymu, bo mi uschnie. Czy wiesz, że owa zakładniczka ligijska, którą mu podarowałeś, odnalazła się i Winicjusz wyjeżdżając do Ancjum zostawił ją pod opieką niejakiego Linusa? Nie wspominałem ci o tym, gdyż układałeś swój hymn, a to jest rzecz ważniejsza od wszystkiego. Winicjusz chciał z niej mieć kochankę, lecz gdy okazała się cnotliwą jak Lukrecja, rozkochał się w jej cnocie i teraz pragnie ją poślubić. Jest to królewska córka, więc ujmy mu nie przyniesie, ale on to prawdziwy żołnierz: wzdycha, schnie, jęczy, lecz czeka na pozwolenie swego imperatora.
— Imperator nie wybiera żon żołnierzom. Po co mu moje pozwolenie?
— Mówiłem ci, panie, że on cię ubóstwia.
— Tym bardziej może być pewny pozwolenia. To ładna dziewczyna, ale za wąska w biodrach. Augusta Poppea skarżyła się na nią przede mną, że urzekła nasze dziecko w ogrodach Palatynu...
— Ale ja powiedziałem Tygellinowi, że bóstwa nie podlegają złym urokom. Pamiętasz, boski, jak się zmieszał i jak sam krzyczałeś: „Habet!”
— Pamiętam.
Tu zwrócił się do Winicjusza: