— Oto są klejnoty godne dzisiejszego wieczora.
— Mieni się na nich jutrzenka — odpowiedziała Poppea w przekonaniu, że naszyjnik dla niej jest przeznaczony.
Cezar przez chwilę to podnosił, to zniżał różowe kamienie i wreszcie rzekł:
— Winicjuszu, podarujesz ode mnie ten naszyjnik młodej królewnie ligijskiej, którą nakazuję ci zaślubić.
Pełen gniewu i nagłego zdziwienia wzrok Poppei począł przenosić się z cezara na Winicjusza, w końcu zaś spoczął na Petroniuszu.
Lecz ów, przechylony niedbale przez poręcz krzesła, wodził ręką po gryfie harfy, jakby chcąc dokładnie kształt jego zapamiętać.
Tymczasem Winicjusz, złożywszy dzięki za podarek, zbliżył się do Petroniusza i rzekł:
— Czym ja ci się odwdzięczę za to, coś dziś dla mnie uczynił?
— Ofiaruj Euterpie399 parę łabędzi — odpowiedział Petroniusz — chwal pieśni cezara i śmiej się z wróżb. Spodziewam się, że ryk lwów nie będzie odtąd przerywał snu ani tobie, ani twojej lilii ligijskiej.
— Nie — rzekł Winicjusz — teraz jestem zupełnie spokojny.