— Tak jest, panie.

— Czy pościg dawno rozpoczęty?

— Niektóre oddziały wysłano na Zatybrze jeszcze przed południem.

To rzekłszy setnik strząsnął z czaszy nieco wina na cześć Marsa, następnie wychylił ją i rzekł:

— Niechaj bogowie dadzą ci, panie, czego zapragniesz.

— Weź i ten krater — rzekł Petroniusz.

Po czym dał znak Antemiosowi, by kończył hymn do Apollina.

„Miedzianobrody poczyna igrać ze mną i z Winicjuszem — mówił sobie, gdy harfy ozwały się na nowo. — Odgaduję zamiar! Chciał mnie przerazić przysyłając wezwanie przez centuriona. Będą się wieczór wypytywali setnika, w jaki sposób go przyjąłem. Nie, nie! Nie ucieszysz się zbytnio, złośliwa i okrutna kukło. Wiem, że urazy nie zapomnisz, wiem, że zguba mnie nie minie, ale jeśli myślisz, że będę ci patrzył błagalnie w oczy, że zobaczysz na mojej twarzy strach i pokorę, to się mylisz”.

— Cezar pisze, panie: „Przyjdźcie, jeśli macie ochotę” — rzekła Eunice. — Czy pójdziesz?

— Jestem w wyśmienitym usposobieniu i mogę słuchać nawet jego wierszy — odpowiedział Petroniusz — więc pójdę, tym bardziej że Winicjusz pójść nie może.