— Nie! Nie chcę ściągnąć na Rzym gniewu Merkurego, którego zawstydzilibyście złodziejstwem. Potrzeba mi jakiegoś stoika, jak Seneka lub jak mój nowy przyjaciel-filozof, Chilo.

To rzekłszy począł się oglądać i spytał:

— A co się stało z Chilonem?

Chilo zaś, który otrzeźwiawszy na świeżym powietrzu wrócił do amfiteatru na pieśń cezara, przysunął się i rzekł:

— Jestem, świetlisty płodzie słońca i księżyca. Bytem chory, ale twój śpiew uzdrowił mnie.

— Poślę cię do Achai — rzekł Nero. — Ty musisz wiedzieć co do grosza, ile tam jest w każdej świątyni.

— Uczyń tak, Zeusie, a bogowie złożą ci taką daninę, jakiej nigdy nikomu nie złożyli.

— Uczyniłbym tak, ale nie chcę cię pozbawiać widoku igrzysk.

— Baalu!... — rzekł Chilo.

Lecz augustianie radzi, że humor cezara poprawił się, poczęli się śmiać i wołać: