Tymczasem wszyscy czworo rozmawiali wesoło.
— Co się stało, Emilko — pytała Marynia — żeś przyjechała wcześniej?
— Litka tak codzień prosiła, żeby wracać!
— Nie lubisz zagranicy? — pytał Połaniecki.
— Nie.
— Tęskniłaś za Warszawą?
— Tak.
— A za mną? co? Mów zaraz, bo będzie źle!
Litka spojrzała na matkę, na Marynię, na Połanieckiego i wreszcie odrzekła:
— I za panem Stachem także.