— To teraz rozumiem — rzekła po chwili zamyślenia się Litka. — I ja sama myślałam, że to tak.
— Tak, kotku.
— Bo, widzi mamusia, ja jeszcze w Reichenhallu, pamięta mama? w Thumsee, słyszałam, że pan Stach kocha pannę Marynię, i teraz wiem, że on musi być nieszczęśliwy, chociaż nigdy o tem nie mówi.
Pani Emilia, bojąc się wzruszeń dla Litki, rzekła:
— Czy ciebie, kotku, nie męczy ta rozmowa?
— O, nic a nic! Już teraz rozumiem. Onby chciał, żeby ona jego kochała, a ona nie kocha, i chciałby być zawsze przy niej, a ona mieszka z ojcem i nie chce się z nim ożenić.
— Wyjść za niego...
— Wyjść za niego. On się tem martwi, mamusiu? prawda?
— Pewnie, moje dziecko.
— Bo ja to wszystko wiem. A żeby ona wyszła za niego, czyby go kochała?