Lecz Bukacki ciągnął z równą powagą:
— Profesor Waskowski ma pomieszanie zmysłów, a oto są moje dowody: po pierwsze, chodzi po Rzymie bez kapelusza, a raczej chodził, bo obecnie jest w Perugii; powtóre, napadł na młodą i przystojną Angielkę, dowodząc jej, że Anglicy są tylko w prywatnem życiu chrześcijanami, ale że stosunek Anglii do Irlandyi nie jest chrześcijański; po trzecie: drukuje broszurę, że misya ożywienia i odrodzenia dziejów duchem chrześcijańskim powierzona została najmłodszym z Aryów. Pozwólcie, że to są dowody.
— Wiedzieliśmy to przed wyjazdem profesora, i jeśli nic więcej mu nie grozi, to mam nadzieję, że zobaczymy go w dobrem zdrowiu.
— On nie myśli o powrocie.
Lecz Połaniecki wydobył notes, napisał kilka słów ołówkiem i podawszy Maryni, rzekł:
— Niech pani przeczyta i powie, czy dobrze?
— Skoro przy mnie piszą, usuwam się — rzekł Bukacki.
— Nie, nie! — to nie sekret!
A Marynia zaczerwieniła się jak wiśnia z radości, i jakby nie chcąc oczom wierzyć, poczęła pytać:
— Czy to naprawdę? Nie?...