— To zależy od pani.
— Ach, panie Stachu!... Anim o tem marzyła. Muszę powiedzieć papie, muszę!
I wybiegła z pokoju.
— Gdybym był poetą, tobym się powiesił — rzekł Bukacki.
— Dlaczego?
— Bo jeśli parę słów, skreślonych ręką wspólnika Domu Bigiel i S-ka, może zrobić więcej wrażenia, niż najpiękniejszy sonet, to lepiej jest być chłopcem młynarskim, niż poetą.
Ale Marynia w uniesieniu radości zapomniała książeczki notatkowej, więc Połaniecki pokazał ją Bukackiemu, mówiąc:
— Czytaj.
Bukacki przeczytał:
„Po ślubie Wenecya, Florencya, Rzym, Neapol — czy dobrze?”