— Dobrze — odpowiedział Połaniecki. — Utnę mu głowę, ale po śniadaniu.
Bukacki zaś począł deklamować:
«................Nie! Jeszcze nie świta!
To nie skowronek — to jest głos słowika.»
I następnie, zwróciwszy się do Maryni, spytał:
— Napisał Połaniecki dla pani jaki sonet?
— Nie.
— O, to zły znak!... Macie balkon od ulicy... Czy nie przyszło mu do głowy ani razu stanąć pod balkonem pani z mandoliną?
— Nie.
— O, bardzo źle!...