— Wie pan, panie Wiktorze — odrzekła panna Jadwiga — że ja przepadam za Elim. Gdy go czytam, zdaje mi się, że słyszę jakąś muzykę i mimo woli stosuję do siebie ów wiersz Ujejskiego:

Leżę na obłoku,

Roztopiony w ciszę;

Łzę mam senną w oku,

Oddechu nie słyszę.

Fiołkowej woni

Otacza mnie morze;

Dłoń złożywszy w dłoni,

Lecę... płynę...

— Ach! — przerwała nagle — gdybym go znała, jestem pewna, że byłabym w nim zakochana. Zrozumielibyśmy się z pewnością.