— Słuchaj, sam powiedziałeś, że biali dotrzymują zawsze przysięgi, więc jeśli mi przysięgniesz na twego Boga i na głowę małej bint, że nie uczynisz nic przeciw nam, to nie każę cię na noc wiązać.
Staś nie odrzekł i na to ani słowa i tylko z błysku jego oczu Idrys poznał, że przemawia na próżno. Jednakże mimo namów Gebhra i Beduinów nie kazał go na noc wiązać, a gdy Gebhr nie przestawał nalegać, odrzekł mu z gniewem:
— Zamiast pójść spać będziesz dziś stał na straży. Postanawiam też odtąd, że jeden z nas będzie zawsze czuwał podczas snu innych.
I rzeczywiście zmiany straży zaprowadzone zostały od owego dnia na stałe. Utrudniało to i niweczyło w wysokim stopniu wszelkie zamysły Stasia, na którego każdy wartownik zwracał baczną uwagę.
Lecz natomiast zostawiono dzieciom większą swobodę, tak że mogły zbliżać się do siebie i rozmawiać bez przeszkód. Zaraz też na pierwszym przystanku Staś siadł koło Nel, pilno mu bowiem było podziękować jej za pomoc.
Ale choć czuł dla niej wielką wdzięczność, nie umiał wyrażać się górnolotnie ani czule, więc począł tylko potrząsać obie jej rączki.
— Nel! — rzekł. — Jesteś bardzo dobra i dziękuję ci, a prócz tego otwarcie powiadam, że postąpiłaś jak osoba co najmniej trzynastoletnia.
W ustach Stasia podobne słowa były najwyższą pochwałą, więc serce małej kobietki zapłonęło radością i dumą. Wydało jej się w tej chwili, że nie masz dla niej nic niepodobnego.
— Niech ja tylko całkiem dorosnę, to oni obaczą! — odrzekła spoglądając wojowniczo w stronę Sudańczyków.
Ale ponieważ nie rozumiała jeszcze, o co chodziło i dlaczego Arabowie rzucili się wszyscy na Stasia, więc chłopak począł opowiadać, jak postanowił wykraść strzelbę, pozabijać wielbłądy i zmusić wszystkich do powrotu nad rzekę.