— Gdyby mi było się to udało — mówił — bylibyśmy już wolni.

— Ale oni przebudzili się? — pytała z bijącym sercem dziewczynka.

— Przebudzili się. Zrobił to Saba, którzy przyleciał i począł tak szczekać, że zbudziłby umarłego.

Wówczas oburzenie jej zwróciło się przeciw Sabie.

— Brzydki Saba! Brzydki! Za to, jak teraz przyleci nie przemówię do niego ani słowa i powiem mu, że jest szkaradny.

Na to Staś, choć nie było mu w ogóle do śmiechu, uśmiechnął się jednak i zapytał:

— Jakże będziesz mogła nie przemówić do niego ani słowa i jednocześnie powiedzieć mu, że jest szkaradny?

Brewki Nel podniosły się do góry i na twarzy odbiło się zakłopotanie, po czym odrzekła:

— Pozna to z mojej miny.

— Chyba. Ale on nie jest winien, bo nie mógł wiedzieć, co się dzieje. Pamiętaj także, że potem przyszedł nam na ratunek.