— Milcz — przerwał surowo Idrys. — Mahdi potrafi wystrzelić nawet z palca.
— To strzelajże tak i ty.
Sudańczyk popatrzył bystro w oczy chłopca.
— Dlaczego chcesz, żeby dać ci strzelbę?
— Chcę cię nauczyć z niej strzelać.
— Co ci na tym zależy?
— Bardzo wiele, bo jeśli napadną nas rozbójnicy, to mogą wszystkich pozabijać! Ale jeśli się boisz i strzelby, i mnie, to mniejsza o to.
Idrys zamilkł. Bał się istotnie, ale nie chciał się do tego przyznać. Zależało mu jednak na tym bardzo, by zapoznać się z bronią angielską, albowiem posiadanie jej i umiejętność użycia podniosłyby jego znaczenie w obozie mahdystów — nie mówiąc o tym, że w razie jakiego napadu łatwiej by było mu się obronić.
Więc po krótkim namyśle rzekł:
— Dobrze. Niech Chamis poda strzelbę, a ty ją wyjmij.