Chamis spełnił obojętnie rozkaz, któremu Gebhr nie mógł się sprzeciwić, albowiem zajęty był opodal przy wielbłądach. Staś wyjął trochę drżącymi rękoma osadę, następnie lufy — i podał je Idrysowi.

— Widzisz, że są puste — rzekł.

Idrys wziął lufy i spojrzał przez nie w górę.

— Tak jest, nie ma w nich nic.

— Teraz uważaj — mówił Staś — tak się strzelba składa (i to mówiąc złożył lufy z osadą), a tak się otwiera. Widzisz? Rozkładam ją znów, a teraz złóż ją ty...

Sudańczyk, który przypatrywał się z wielką uwagą ruchom Stasia, począł próbować. Nie od razu poszło mu łatwo, ale ponieważ Arabowie odznaczają się w ogóle wielką zręcznością, więc po chwili strzelba została złożona.

— Otwórz! — komenderował Staś.

Idrys otworzył sztucer łatwo.

— Zamknij.

Poszło jeszcze łatwiej.