Jakby daleko... w błękitach tam,

Gdzie chmur opona przedarła się szara,

Druga się jakaś spełniała ofiara...

I czułem wówczas, jak stopiona w ciszy

Wzleciała dusza moja z tych padołów

Do rozpiętego w górze nieboskłonu

Z palcem na ustach... czy za błękitami

Chociaż słabego echa nie usłyszy

Z tych cudnych dźwięków niebieskiego dzwonu,

Kołysanego rękami