Jak pod zaklęcia tajemną osłoną
Przestrzeli się od nas odsuwa i znika.
I czułem wówczas, że nam w dusze spływa
Gwiazd spadających jasność migotliwa,
Że jakieś ręce na nas się pokładły,
Jakby z tych światów, gdzie gwiazd skrzy się droga,
Błogosławieństwo spłynęło w nas Boga.
Świt! świt! noc pęka! jak twarze nam zbladły...
Rozkosz
Zrazu uśmiech, westchnienie, lekki uścisk dłoni,