Zamyka kielich — ten dzieciak nieznośny

Pragnie odebrać wszystko, co posiadam.

Zwołałem elfy, krasnoludki, gnomy,

Duchy zrodzone w zmierzchu i psotnicze

I wszystkie inne, których nie wyliczę,

Świat ludziom obcy, a dla mnie znajomy.

Co chwila postać nowa się wyłania,

Siadły na brzegu mojego posłania.

I rozpoczęły się dziwne narady...

Wiatr jęczy... deszcze dzwonią w moje okno