Czuję, jak drzewa gdzieś na dworze mokną,

Jak za chmurami księżyc kona blady,

Knujemy zemstę okrutną!

Duchy choć rozmów naszych nikt nie słyszy

Coraz to senniej, tajemniczej, ciszej

Szeptają w ucho... sen idzie... jak smutno.

Poszedłem w pomoc wszystkich duchów zbrojny

Dziwnie wzburzony, z bijącymi tętny.

Już w progu spotkał mię jej wzrok spokojny,

A taki jasny i taki ponętny,