A blask miesięczny przedarłszy gąszcz liści,

Zapalił nagle leśne uroczysko,

Wywroty pienne i jezioro bez dna,

Gdzie wieczna ciemność po falach się toczy.

Patrz! w dziuple brzozy, coś jak oczy błyska,

Patrz! pajęczyny świecą jak obrączki,

A pień spróchniały, jak leśny kaganiec,

Błędne ogniki wzięły się za rączki

I w mrokach dziwny rozpoczęły taniec.

A na mchach leśnych cudownie się złoci