Widma po polach włóczą się o zmierzchu.

W pożółkłych wierzbach, marzących o wiośnie.

Drzemie bolesna, tajemnicza skarga

Na ciemne noce, w których wicher targa

Długie warkocze liści bezlitośnie.

Przyszła już? kiedy? błękit zbladł jak płótno,

Wiatr tańczy w mgłach —

Gdzie słońce? tyle chmur... O jak mi smutno

A duszy strach!!!