Kołysanego rękami
Aniołów...
Moja zemsta
Jadwidze Mrozowskiej.
Było to śliczne, kochane, malutkie.
Nie znałem dotąd kobiety podobnej.
Uśmiech nie schodził z jej twarzyczki drobnej,
Poco się smucić — życie jest tak krótkie.
Coś z rozświetlonych motylich skrzydełek,
Coś z gnanej wiatrem niteczki pajęczej,