Pośród ugorów tuman biały tańczy,

Rdza sina stawy powlekła po wierzchu,

Nocą jęk wichru wstaje opętańczy,

Widma po polach włóczą się o zmierzchu.

W pożółkłych wierzbach, marzących o wiośnie.

Drzemie bolesna, tajemnicza skarga

Na ciemne noce, w których wicher targa

Długie warkocze liści bezlitośnie.

Przyszła już? kiedy? błękit zbladł jak płótno,

Wiatr tańczy w mgłach —