Rzucam myśli, dźwięki, słowa w rozhukany tan,

I pieśń śpiewam — taką górną, wielką, niepojętą...

Czuwaj duszo! Już się zbliża tajemnicze święto!

Wicher porwał się jak wściekły z wąwozów i traw,

Wzburzył do dna i zamącił śpiący leśny staw,

Rozbił brudną smugę wody o skalisty zrąb,

jak kula wpadł znienacka w ciemną boru głąb.

Cicho... cicho... jakieś drganie po drzewach się włóczy,

Tylko w głębiach coś się kłębi, przewala i huczy!

Wypadł z gąszczy taki mocny, potężny i zły,