Słychać w ciszy szelest skrzydeł i gwiazdy gdzieś dzwonią.

I rozbudził naprzód tłumnie wszystkie trawy łąk;

Fala kłosów kołysanych rozlewa się w krąg,

Coraz dalej, coraz szerzej płynie szmerów chór,

Aż uderza huczną falą o uśpiony bór.

Pochwyciły hasło wiatru dęby, sosny, jodły —

Las i łąka wzniosły w niebo przedwieczorne modły.

A szumże mi — szum melodio przebudzonych drzew!

Chłonę w siebie niby w muszlę ten rozgłośny śpiew.

Jakiś dech rozpiera piersi — hen w gwiaździsty łan