Nigdy, okrutne serce ich było ze stali.
Nie zżyć się z nikim! Silni: z tęgiego ich ciała,
Od bar, och! niesąsiedzka ręka wyrastała.
Miedziane mieli domy i zbroje miedziane,
W miedzi kuli: żelazo było im nieznane.
Ci, własną mocą parci, padli, okrutnicy
Bezsławni, do strasznego Hadesa77 dzielnicy.
Choć silni, ręką czarnej śmierci przygnieceni,
Stracili widok jasnych tu słońca promieni.
Kiedy nareszcie ziemia pokryła to plemię,