Księga XXIV

Zakończone igrzyska, rozchodzą się ludy,

Po wieczerzy w spoczynku dzienne topiąc trudy.

Sam Pelid1675 w łzach ustawnych1676 swe bole natęża,

I sen, co wszystkie rzeczy żyjące zwycięża,

Nie chwycił go: daremnie rzucił się na łoże...

Ciągle myśli o druhu1677, obfite łzy toczy,

Już bokiem, grzbietem pościel, już piersiami tłoczy,

To nagle się porywa, błędnym chodzi krokiem

Nad brzegiem, aż Jutrzenka pięknym spojrzy okiem.