Jestli mój syn u floty? Powiedz mi otwarcie,
Czy go, w sztuki pociąwszy, dał psom na pożarcie?»
Na to Hermes: — «Zrzuć, starcze, troski nadaremne!
Nie tknęły się go ptaki, ni bestyje ziemne...
W szczególnej on zostaje u bogów obronie:
Kochali go za życia, kochają po zgonie».
Rzekł, a starzec z radosnym czuciem odpowiada:
— «Dobrze czyni, kto bogom winne dary składa.
Nigdy mój syn (ach! smutna wzięła go potrzeba!)
Nie zapomniał w swym domu o mieszkańcach nieba;