Cofnąwszy się, głaz porwał, co na ziemi leżał,

Głaz wielki, chropowaty, i silnym ramieniem

W twardy puklerz Ajasa ugodził kamieniem:

Zaraz miedzi chrapliwe ozwały się jęki.

Lecz Ajas jakby młyński kamień wziął do ręki

I kręcąc go, niezmierne swe siły natęża:

Leci ogromny kamień z rąk ogromnych męża.

Strzaskał puklerz, stłukł nogi: bohater się wzdrygnął.

Upadł na wznak z puklerzem, lecz go Feb podźwignął

Już i mieczów rycerze dobywają groźnych,